Wyobraź sobie poranek, w którym budzi Cię nie budzik, ale daleki dzwon wieży kościelnej i zapach świeżo wypieczonej piadiny. Słońce powoli wspina się nad błękitny Adriatyk, oświetlając najpierw piaszczyste plaże, a chwilę później ceglane wieże Bolonii i renesansowe pałace Urbino. Włochy – Emilia Romania – La Marche to zestawienie, które dla wielu podróżników wciąż brzmi jak zagadka, a tymczasem jest to jedno z najbardziej satysfakcjonujących połączeń na turystycznej mapie Europy.
Kiedy pierwszy raz przekraczałem granicę tych dwóch regionów, zaskoczyło mnie, jak płynnie zmienia się krajobraz i energia. Z jednej strony mamy gwarne, radosne i kulinarnie rozpustne miasteczka Emilii, a z drugiej – dostojne, nieco wycofane i niesamowicie zielone wzgórza Marche. To podróż dla tych, którzy nie muszą już niczego udowadniać i zamiast biegania od zabytku do zabytku, wolą posiedzieć na placu z kieliszkiem lokalnego wina, obserwując toczące się wokół życie.
Dojazd z Polski: Gdzie lądować i jak się przemieszczać?
Planowanie podróży w 2026 roku jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Najlepszą bazą wypadową dla tej trasy jest Bolonia. Z Warszawy (Chopina i Modlin), Krakowa czy Wrocławia dolecicie tam bezpośrednio w około 2 godziny. Ceny biletów w obie strony, jeśli rezerwujecie je z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, zamykają się zazwyczaj w przedziale 350–700 PLN. Alternatywą jest lot do Ankony (stolica Marche), choć tu połączenia z Polski bywają sezonowe i często wymagają przesiadki, na przykład w Monachium czy Frankfurcie.
Jeśli lądujecie w Bolonii, macie do wyboru dwie drogi. Pierwsza to pociągi Trenitalia. Są szybkie, punktualne i w 2026 roku oferują doskonałe zniżki dla osób po 60. roku życia (karta "Carta Argento"). Podróż z Bolonii do Rimini czy Pesaro zajmuje od 50 do 80 minut. Druga opcja to wynajem samochodu. Szczerze polecam to rozwiązanie, jeśli chcecie zajrzeć do mniejszych wiosek w Marche, gdzie autobusy dojeżdżają rzadko. Koszt wynajmu średniej klasy auta z pełnym ubezpieczeniem to około 250–400 PLN za dobę.
Kiedy ostatnio jechałem tą trasą, zdecydowałem się na wariant mieszany: pociąg do dużych miast i auto na ostatnie trzy dni w Marche. To pozwoliło mi uniknąć stresu związanego ze Strefami Czystego Transportu (ZTL) w centrach historycznych, które we Włoszech są zmorą nieuważnych kierowców. Mandat za wjazd w taką strefę to często ponad 100 EUR, więc warto zostawić samochód na parkingach obrzeżnych.
Emilia-Romania: Kraina, która karmi duszę i ciało
Bolonia to serce regionu, ale Emilia-Romania to coś znacznie więcej. To tutaj narodziły się najsłynniejsze włoskie smaki. Wizyta w tym regionie bez spróbowania autentycznej mortadeli czy octu balsamicznego z Modeny byłaby błędem. Ale Emilia to także sztuka. Rawenna, oddalona o godzinę jazdy od Bolonii, kryje w sobie mozaiki, które są tak intensywne i piękne, że po wejściu do Bazyliki San Vitale można stracić poczucie czasu.
Jeśli szukacie bazy noclegowej, która łączy miejski styl z wygodą, sprawdźcie hotele w okolicach Via Indipendenza w Bolonii. Hotel I Portici to miejsce, które łączy historyczne wnętrza z nowoczesnym komfortem. Ceny za pokój dwuosobowy w 2026 roku oscylują wokół 600–900 PLN za dobę. To sporo, ale lokalizacja pozwala na wieczorne spacery bez konieczności korzystania z taksówek.
Dla osób, które wolą widok na morze, idealnym przystankiem jest Rimini. Ale uwaga! Nie to głośne, imprezowe Rimini z folderów dla maturzystów. Szukajcie noclegu w dzielnicy San Giuliano lub blisko historycznego centrum. To tutaj poczujecie klimat dawnego portu rybackiego. Rimini przypomina trochę sopocki dolny odcinek, ale z dużo większą dawką antycznej historii pod stopami (most Tyberiusza ma dwa tysiące lat i wciąż jeżdżą po nim auta!).
Marche: Toskania bez tłumów i z widokiem na morze
Przekroczenie granicy regionu Marche jest jak zmiana kanału w telewizji z głośnego talk-show na spokojny film przyrodniczy. Krajobraz staje się bardziej pofałdowany, a na szczycie niemal każdego wzgórza widać mury obronne średniowiecznego miasteczka. Marche to taka Toskania, tylko bez kolejek do muzeów i z cenami, które są o około 20% niższe niż we Florencji czy Sienie.
Obowiązkowym punktem jest Urbino. To miasto jest jak żywe muzeum renesansu. Pałac Książęcy (Palazzo Ducale) z charakterystycznymi wieżyczkami widać z daleka. Kiedy tam wejdziecie, zwróćcie uwagę na Studiolo księcia Federica da Montefeltro – to maleńkie pomieszczenie wyłożone intarsjowanym drewnem, które tworzy niesamowite iluzje optyczne. Szczerze? To jedno z najbardziej fascynujących miejsc, jakie widziałem we Włoszech.
W Marche warto zatrzymać się w agroturystyce. W okolicach Fermo czy Maceraty znajdziecie pięknie odrestaurowane domy kamienne z basenami i widokiem na winnice. Nocleg w takim miejscu to koszt około 400–600 PLN za pokój. To tutaj najlepiej odpoczniecie, pijąc rano kawę i słuchając jedynie cykad. Spodziewałem się, że będzie tam więcej turystów, a tymczasem we wrześniu na szlakach w okolicach góry Conero byłem niemal sam.
Włoska kuchnia w dwóch wydaniach: Co musisz zjeść?
Jedzenie to główny powód, dla którego wracam w te rejony. W Emilii-Romanii królują makarony jajeczne. Musisz spróbować tortellini in brodo (małe pierożki w bulionie) oraz lasagne verde, która swój kolor zawdzięcza dodatkowi szpinaku. Z kolei Marche ma swoje własne, potężne danie – vincisgrassi. To specyficzny rodzaj lasagne, która jest bardziej korzenna, często zawiera podroby i jest niesamowicie sycąca.
W ciągu dnia, podczas zwiedzania, szukajcie miejsc oznaczonych jako "Osteria" lub "Trattoria".
· W Emilii spróbuj Gnocco Fritto – to smażone kawałki ciasta, które podaje się z lokalnymi wędlinami.
· W Marche koniecznie zamów Olive Ascolane. To duże zielone oliwki nadziewane trzema rodzajami mięsa, panierowane i smażone na głębokim tłuszczu. Prawdziwe niebo w gębie!
· Na deser w Bolonii wybierz lody z Cremeria Santo Stefano (uważane za jedne z najlepszych w kraju).
Jeżeli chodzi o koszty jedzenia, to obiad w lokalnej restauracji w Marche (przystawka, danie główne, wino) zamknie się w kwocie 30–45 EUR na osobę (ok. 130–190 PLN). W Bolonii będzie to około 10–15 EUR drożej. Szczerze polecam unikanie lokali z menu obrazkowym wystawionym na zewnątrz – to uniwersalna rada, która we Włoszech oszczędza mnóstwo rozczarowań.
Kultura i kino: Śladami Felliniego i Rafaela
Podróż przez te regiony to także spotkanie z wielką kulturą. Rimini to miasto Federico Felliniego. Jeśli oglądaliście film "Amarcord", to spacerując po dzielnicy San Giuliano, poczujecie się jak na planie filmowym. W 2021 roku otwarto tu wspaniałe Muzeum Felliniego, które nie jest nudną wystawą, ale multimedialnym doświadczeniem, które zachwyca nawet osoby niebędące znawcami kina.
Z kolei Urbino to miasto Rafaela Santi. Można tam zwiedzić dom, w którym urodził się ten genialny malarz. To skromne miejsce, które daje do myślenia – jak to możliwe, że w tak małym miasteczku rodziły się talenty, które zmieniały bieg historii sztuki? W Marche warto też wspomnieć o literackim Recanati, skąd pochodził poeta Giacomo Leopardi. Film "Il giovane favoloso" (Młody radosny) z 2014 roku doskonale oddaje atmosferę tego miejsca i ból istnienia poety na tle pięknych krajobrazów.
Kiedy siedziałem na tarasie w Urbino, patrząc na zachodzące słońce, zrozumiałem, dlaczego ci wszyscy artyści byli tak płodni. To światło i ten spokój po prostu wymuszają kreatywność. Dla podróżnika 50+ to idealny moment na refleksję, z dala od zgiełku Rzymu czy Wenecji.
Praktyczny poradnik: Koszty, pogoda i bezpieczeństwo
Ile dni potrzeba na tę trasę? 7 dni to minimum, 10 dni to komfortowo. Sugerowany plan to 3 dni w Emilii-Romanii (Bolonia, Rawenna) i 4 dni w Marche (Urbino, wybrzeże Conero, Ascoli Piceno).
Koszty dziennego utrzymania (szacunkowo):
· Wersja oszczędna (agroturystyka, jedzenie w osteriach, transport pociągiem): ok. 450 PLN na osobę.
· Wersja komfortowa (hotel 4*, auto, kolacje w dobrych restauracjach): ok. 800–1000 PLN na osobę.
Najlepsza pora roku? Szczerze? Maj, czerwiec lub wrzesień i pierwsza połowa października. Lipiec i sierpień w Emilii-Romanii to czas morderczych upałów i ogromnej wilgotności w dolinie Padu. W Marche z kolei nad morzem są wtedy tłumy Włochów na wakacjach. Jesień natomiast przynosi trufle, młode wino i idealne temperatury do spacerów (ok. 20–23 stopnie Celsjusza).
Włochy są bezpiecznym krajem, ale w Bolonii czy Rimini pilnujcie portfeli w zatłoczonych pociągach i na dworcach. Strefy Czystego Transportu są bardzo dobrze oznakowane napisem "ZTL", ale łatwo je przegapić, szukając drogi w nawigacji. Gdzie zjeść w ciągu dnia? Szukaj lokali, gdzie przy stolikach siedzą lokalsi w garniturach lub starsi panowie czytający gazetę – to najlepsza gwarancja jakości.
Najważniejsze co możesz zrobić przed wyjazdem to zarezerwować wejście do Muzeum Felliniego i do Pałacu w Urbino. Włosi w ostatnich latach mocno postawili na cyfryzację i często bez biletu online po prostu nie wejdziecie do środka, mimo braku widocznej kolejki. Jeśli masz tylko tydzień, skup się na osi Bolonia-Urbino-Ankona. To trasa, która da Ci pełen obraz tego, jak różne, a zarazem komplementarne są te dwa regiony.
Gdybym miał jechać ponownie, na pewno poświęciłbym jeden dzień więcej na jaskinie Frasassi w Marche. To jeden z największych systemów jaskiń w Europie i podobno robi niesamowite wrażenie, co potwierdzają wszyscy moi znajomi, którzy tam byli. Ja niestety zabrakło mi czasu, bo zbyt długo celebrowałem obiad w małej wiosce pod Pesaro. Ale to właśnie są uroki Włoch – tutaj pośpiech jest najgorszym doradcą.



